poniedziałek, 22 lipca 2013

KISALAGA

Niedaleko nas jest zbiornik wodny GOLD, potocznie mówią na niego KISA Jako mała dziewczynka wybierałam się tam z mama na wodne harce i używałam pełnej nazwy KISALAGA. Nie mam pojęcia czy to słowo coś oznacza ale nadal bardzo mi się podoba :)
Długo nas tam nie było, za długo.Wybraliśmy się więc na wycieczkę rowerową z pannicami.
Z tego wszystkiego zapomnieliśmy o tym, że są tam łabędzie i nie zabraliśmy dla nic prowiantu, w torbie znalazły się tylko jakieś herbatniki...
Na szczęście wystarczyły aby zaprosić gości na ucztę. Ptaki są ufne, ale mają swoje zasady. Tata zawsze wychodzi najbliżej człowieka i profilaktycznie prycha co jakiś czas.
 Kinga strasznie się tego przeraziła, ale była tak zafascynowana, że wczepiona w mr. G dalej obserowała
Lena niczym rasowa starsza siostra stała twardo, ale chyba dlatego że ja przymurowało ;P
Zjadły co było, o i w drogę
Odpoczynek po tych emocjach w pełni się należy.
Lena znalazła skarb w postaci łabędziego pióra, ależ była z siebie dumna.

Gdy łabędzi odpłynęły sobie już daleko dziewczyny z miłą chęcią zamoczyły stopki i nie tylko*. Puszczały z tata kaczki i wypatrywały małych rybek
Fajnie było wrócić w to miejsce. Swoją drogą czy Wam tez się to zdarza, że zapominacie o jakimś fajnym miejscu niedaleko, a potem odkrywacie je na nowo?




* Kinga tak intensywnie wykopywała kamienie do puszczania kaczek, że musiała kucnąć ze zmęczenia mocząc całą pupę, ale miała zdziwiona minę

niedziela, 21 lipca 2013

pomagacie?

Po kilku dniach spędzonych nad pledem z poprzedniego posta powróciłam do blogowego świata i zobaczyłam akcje zbierania pieniążków dla Szymonka, w którą zaangażowały się blogowe mamy. Postanowiłam pomóc i ja, no bo zdrowie to coś najważniejszego, a strach zdrowi i życie osoby bliskiej naszemu sercu to coś czego nie życzę największemu wrogowi. Wzięłam się więc do roboty i co sił w rękach naplątałam koszyk, który wędruje na aukcje dla Szymonka.
Szymek traci wzrok. Ma prawie 2 latka i nic wcześniej nie wskazywało na to, że może nie widzieć. Jedynym ratunkiem na uratowanie oczka jest bardzo droga chemioterapia w Londynie, to właśnie na nią zbieramy. Chcecie pomóc, to licytujcie lub wpłacajcie na jednorożca, nawet 2 zł to piękny gest. Pokażmy Szymkowi, że jesteśmy z nim

Wymiary koszyka to średnica ok.16 cm, wysokość ok.13cm.
zastosowanie: dowolne :))
Zaczynamy od 20zł.
aukcja trwa do piątku (26.07) do 23:59

sobota, 20 lipca 2013

niezwykły pled

Dziś we wczesnych godzinach rannych zakończyłam prace nad tym ekspresowym zamówieniem. 
Powstał pled, ale nie tak całkiem zwykły, z resztą na pewno jeszcze o nim usłyszycie...
Wszystkim, którzy kibicowali i trzymali kciuki ogromniaste dziękuje :))))

poniedziałek, 15 lipca 2013

stare ale jare

Deszczowe przerywniki od upałów są potrzebne (choćby na wyleczenie spalonych plecków).
Gdy pada nie trzeba się nudzić, można robić to na co szkoda czasu gdy nastają słoneczne dni i większość czasu spędza się na świeżym powietrzu. Po dużej ilości tych słonecznych dnie człowiek zaczyna tęsknić za najprostszymi zabawi, więc nie kombinujemy nic na siłę tylko sięgamy po najprostsze rozwiązania,stare ale jare :) i tak gramy w piotrusia i milon500sto900 jego interpretacji wymyślanych  przez Leonitę
Układamy puzzle, robią się z tego całe seanse, bo oczywiście nie kończy się na jednych tylko idą na tapetę wszystkie po kolei i te małe, i te duże.
Coraz częściej zasiadamy też do nowej Lenkowej miłości, UNO  znacie?
Lenka dzielnie znosi pochmurne dni, niestety o młodszej siostrze nie można tego powiedzieć.
Śmieje się, że to dziecko buszu, ona nie może żyć bez wyjścia. Ledwo wstanie z łóżka to odrazu zgarnia z przedpokoju swoje buty i chce je zakładać. Przychodzi do mnie i uparcie tłumaczy, że MUSIMY wyjść, gdy jej plan nie wypala jest zrozpaczona, żal mi jej. 
Zaczynam się zastanawiać jak my przetrwamy jesień i zimę... Kika to się krótkim wyjściem nie zadowoli. Jak już wracamy z wojaży i jesteśmy przy naszej klatce to kombinuje jak może, żeby choć jeszcze chwilę dłużej zostać na powietrzu. Przeważnie ładuje się na ławkę rozsiada się i udaje ogromnie zmęczoną, tak zmęczoną że po prostu nie ma szans żeby mogła wejść po schodach do domu. Po dłuższych pertraktacjach i zapewnieniach o pysznym am w domku udaje się ją przekonać, ale przychodzi nam to coraz trudniej...

piątek, 12 lipca 2013

"Tymoteusz wśród ptaków"

Zaliczyliśmy kolejne przedstawienie, tym razem był to "Tymoteusz wśród ptaków". Spektakl był świetny, no a lalki cudowne. Najbardziej mnie powaliła długonoga kura
Lena mimo wielkich chęci nie podeszła do lal po przedstawieniu, Kinia nie mogła sobie odmówić.Władowała się na scenę ekspresem i biegała od lalki do lalki pokazywała ich oczy i uczy, oczywiści uprzednio się z nimi witając przez podanie ręki (kulturka musi być ;P) wszędzie było jej pełno zdążyłam cyknąć o tyle...
Kinuśkowe ucho i kawałek misiowego taty. Panna zadowolona, bogatsza o pożyczoną torebkę, można wracać do domu.