niedziela, 1 grudnia 2013

jeZdem

Wróciłam z wygnania ;P z bonusowym choróbskiem. Rzutem na taśmę zdążyłam zrobić dla Babiszonków kalendarz adwentowy. Zaczynamy odliczanie.
Pędzę wygrzać się pod kocem. Może uda mi się ukraść kilka chwil na drzemkę, marzę o niej.

poniedziałek, 25 listopada 2013

wynoszę się!

Od soboty towarzysza nam w mieszkanku takie wory z tapetą. Lena w siódmym niebie, że mogła tak bezkarne zrywać co nieco ze ścian. Czas na brudniejsze prace. każdy kto robił ściany gładzią wie, że to bardzo pyląca sprawa. Dlatego wynoszę się z dziewczynkami na tydzień do mamy. Nie wiem jak się tam hotspot będzie sprawował. Będę próbować wrzucać coś na nasz Instagram więcej chyba ten net nie udźwignie. Jeśli coś pilnego to skrobnijcie @ mr. G będzie na moją pocztę zaglądał  :P

Dziś rano bardzo mnie zdziwił taki widok
ja nawet kurtki zimowej nie mam, aaaaa

jadę odpoczywać ;P

sobota, 23 listopada 2013

pierwsza 3

Zawsze myślałam o tym, żeby je zrobić, ale jakoś nigdy nie mogłam się za nie zabrać. Dopiero prośba pewnej szalonej mamy, o mitenki w trybie pilnym, pchnęła mnie do działania. Powstały pierwsze 3 sztuki szare, butelkowa zieleń i czekoladowy brąz. Prosta forma, gesty splot i siermiężny sznyt powodują, że można je śmiało używać w najróżniejszych stylizacjach. Lena widząc efekt końcowy zamówiła już u mnie dwie sztuki. Z pewnością jednak powstanie więcej, bo sama mam na takie chęć. W mitenkach dużo lepiej robi się zdjęcia niż w rękawiczkach ;)
Tu możecie je podziwiać na modelu jedynym w swoim rodzaju!!

piątek, 22 listopada 2013

instagram

Zaczęłam z nim przygodę i ja. Stawiam pierwsze nieśmiałe kroki i muszę przyznać, że coraz bardziej mnie wciąga. 
Sezon mandarynkowy u nas już otwarty. Babiszonki pochłaniają mandaryny na kilogramy. Nie spodziewałam się takiej miłości do tych okrąglutkich owoców. Może dziewczyny urządzają sobie potajemne wyścigi, która zje więcej?

Jeśli chcecie się do nas przyłączyć na instagramie to zapraszam, będzie i miło :) 

czwartek, 21 listopada 2013

na bogato :)

Pokazywałam Wam już tego motańca. Robiłam go dla mamy pisarki. Jednak ciołek jestem i coś źle policzyłam i wyszło za duże. Jako, że jestem przezorna zamówiłam więcej potrzebnej włóczki, wziełam więc nowy motek i zaczęłam dziergadło od nowa. Dobrze, że nie sprułam odrazu tego co źle zrobiła, wystarczyła mała przeróbka i jest komin dla Kini, dziś sesja na bogato, na dodatek w fryzurze na cebulę, którą uwielbiam.
 Ja naprawde nic nie jem
 nic a nic, wiem że zaraz obiad
 no dobra, przyłapałaś mnie

 pyszna była ta pianka


 Jako że Kinia jest już wam znana jako wschodząca fashionistka, przedstawiam cała jej stylówę
 z pianką w roli głównej :D
a co zrobiłam dla Agaty? zobaczcie sami

środa, 20 listopada 2013

ważne miejsce

Naszło mnie dziś nieco refleksyjnie. Na wielu blogach pojawiły się dywagacje, kto i po co prowadzi bloga. Jedni drugich oskarżają o publikowanie "pustych" postów tylko po to, aby nabić licznik odwiedzin. Z jednej strony rozumiem, bo takie pseudoblogerki "zaśmiecają " nasz blogowy świat. Z drugiej strony to ich blogi i ich sprawa. 
Ja traktuje mój blog głównie jako pamiętnik. Staram się wrzucać tu różne rzeczy, które są u nas na tapecie. Czasem jest to nasz spacer lub jakiś przepis, który skradł nasze serducha. Czasem tylko jakiś kadr, aby został ślad po danej sytuacji lub po prostu bardzo mi się on podoba. Bywa że zostawiam Was tylko z piosenką lub skrawkiem udziergu, aby pobudzić Waszą wyobraźnię.
Tworze sobie pamiątkę do której będę wracać, po latach. Wtedy każde zdanie lub zdjęcie będzie powodowało lawinę wspomnień, które bez tych bodźców na pewno by gdzieś zginęły w naszych przepastnych umysłach. 
Jeśli ktoś z Was uważa, że moje wpisy są o niczym, trudno nie musi tu zaglądać, jakoś to przeżyję. Na pewno nie zamknę bloga z tego powodu. Dla mnie to bardzo ważne miejsce, a każdy wpis jest przepełniony nami i naszą codziennością.

Kolejny kadr do zapamiętania, jeden z ostatnich już bukiecików w tym roku. Kwiatuchy nazrywane przez Leonitę w Omowym ogrodzie




wtorek, 19 listopada 2013

SOWieję

Dziś przemiła Asia uświadomiła mi, że SOWieje. W ciągu dnia głowa mi leci, a oczy same się zamykają, mimo kolejnej kawy. Potem przechodzi i jest dzierganie i innych cudów działanie do 1/2 w nocy. jakby nocą nowa energia we mnie wskakiwała. Uzbrojona jestem tez na dziś. Kakao zrobione i udzierg czeka na ciąg dalszy

PS. Czy ktoś może mnie uswiadomic jak wrzucic na bloga zdjęcia z Instagramu?