Pokazywanie postów oznaczonych etykietą refleksyjnie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą refleksyjnie. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 2 stycznia 2014

dupĘcję

Ciągle jeszcze słyszę huk sylwestrowych petard, a tu już mamy 2 dzień naszego Nowego Roku. Ostatnie miesiące zeszłego roku nie były dla mnie zbyt łaskawe. Wpadłam w totalny marazm. Czułam się zawieszona, wszystko gdzieś działo się obok mnie. Czas wziąć dupĘcję w troki i cieszyć się każdym dniem. Choróbsko, które nie ustępuje, upycham gdzieś z tyłu głowy i jestem cała dla nich, ile się da. 
Takie mam noworoczne postanowienie, a jak u Was? Macie jakieś postanowienia?

środa, 20 listopada 2013

ważne miejsce

Naszło mnie dziś nieco refleksyjnie. Na wielu blogach pojawiły się dywagacje, kto i po co prowadzi bloga. Jedni drugich oskarżają o publikowanie "pustych" postów tylko po to, aby nabić licznik odwiedzin. Z jednej strony rozumiem, bo takie pseudoblogerki "zaśmiecają " nasz blogowy świat. Z drugiej strony to ich blogi i ich sprawa. 
Ja traktuje mój blog głównie jako pamiętnik. Staram się wrzucać tu różne rzeczy, które są u nas na tapecie. Czasem jest to nasz spacer lub jakiś przepis, który skradł nasze serducha. Czasem tylko jakiś kadr, aby został ślad po danej sytuacji lub po prostu bardzo mi się on podoba. Bywa że zostawiam Was tylko z piosenką lub skrawkiem udziergu, aby pobudzić Waszą wyobraźnię.
Tworze sobie pamiątkę do której będę wracać, po latach. Wtedy każde zdanie lub zdjęcie będzie powodowało lawinę wspomnień, które bez tych bodźców na pewno by gdzieś zginęły w naszych przepastnych umysłach. 
Jeśli ktoś z Was uważa, że moje wpisy są o niczym, trudno nie musi tu zaglądać, jakoś to przeżyję. Na pewno nie zamknę bloga z tego powodu. Dla mnie to bardzo ważne miejsce, a każdy wpis jest przepełniony nami i naszą codziennością.

Kolejny kadr do zapamiętania, jeden z ostatnich już bukiecików w tym roku. Kwiatuchy nazrywane przez Leonitę w Omowym ogrodzie




niedziela, 10 listopada 2013

znak *

Chciałam koloru to mam. Te moteczki zaprzątają teraz moja głowę i ręce ;P 
Gada do Was takie połączenie kolorów czy nie bardzo?
Wiecie, że to post nr 400, coraz bardziej zaskakuje mnie ilość czytaczo - podglądaczy. Liczba wyświetleń ma się nijak do osób obserwujących bloga, więc kurczaki kto tu zagląda? Może każdy kto zagląda zostawiłby po sobie znak w komentarzu w postaci *. Byłoby mi bardzo miło. 
Dobrej niedzieli!! U nas znów mr. G ciacho majstruje :))

czwartek, 7 listopada 2013

zastrzyk emocji

Staram się wyciszyć rozszalałe myśli kłębiące się w mojej głowie. Mimo pieczołowicie prowadzonego terminarza ciągle napięcie, że się o czymś zapomniało, nie chce mnie opuścić.
Dziś dodatkowy zastrzyk emocji - 30 urodziny Mr. G
Kochany życzę Ci więcej cierpliwości z trzema kobitkami w domu nigdy nie będziesz narzekał na jej nadmiar. Zdrowia, bo przecież ktoś musi wcielać w życie te wszystkie prośby o noszenie, podrzucanie i inne harce. Marzeń, nie tyle ich spełnienia (choć gdyby się spełniały byłoby cudownie) co w ogóle ich posiadania. Życie bez marzeń nie ma sensu. Kochany po prostu bądź szczęśliwy, cokolwiek to dla Ciebie znaczy :*

środa, 6 listopada 2013

wir

Wpadłam w jakiś dziwny wir. Mam pełno rzeczy do zrobienia, załatwienia, wysłania, pamiętania zorganizowania, ułożenia, wybrania, posprzątania wyprania... tak się to kręci i napędza, co chwila coś. Jestem mega totalnie zakręcona i brakuje mi oddechu, prostoty, minimalizmu. 
Moją miłością tej jesieni jest rudy, tu wszystko się zaczęło i trwa nadal

wtorek, 5 listopada 2013

Ich czas

Uwielbiam patrzeć na tą trojkę w akcji. Czasem tak mam, że stoję z boku i się im przyglądam. Wiadomo z tata jest inaczej niż z mamą. Mama jest zawsze taty jednak w domu trochę mniej, a co za tym idzie relacje dzieci - tata też inne. Dbam o to, aby mieli trochę czasu dla siebie. Staram się nie wtrącać, nie przeszkadzać nie ingerować w ich system pracy, choć sama zrobiłabym to i owo inaczej, ale to ICH czas i nic mi do tego ;)
Tata stanął na wysokości zadania, wszystkie zamówione stworki powstały.
 Udało się namówić Starsza Siostrę i jest nasz pierwszy kłos


piątek, 1 listopada 2013

wspomnienia nigdy nie umrą

Piękny był ten dzisiejszy dzień. Ciepły i bezwietrzny. Można było spokojnie i niespiesznie odwiedzać swoich bliskich. Tych bliskich, których już nie zobaczymy, jednak ciągle czujemy ich obecność dzięki wspomnieniom, które nachodzą nas niespodziewanie. Przypominają dzwonienie babcinego pierścionka podczas wklepywania kremu, albo przyjaciela zachęcającego do jedzenia salami z nutellą...
Lubie takie spokojne dni z chwila refleksji.

środa, 30 października 2013

Tajemniczy ogród

To miejsce mnie omotało. Stary ponad 100 letni dom z ogromnym ogrodem jest od wielu lat w rodzinie mr. G. To miejsce magiczne, ma swój ogromny urok. Czas tam płynie jakoś inaczej, wolniej... Gdybym mogła tam mieszkać nie zastanawiałabym się ani minuty, tylko poszłabym się pakować. Babiszonki chyba podzielają moje zdanie

środa, 23 października 2013

nastało nieuniknione

Nadszedł ten moment, to dziś Fru zmieniła miejsce zamieszkania. Był krzyk i łzy...jest ciężko
Pociesza fakt, że trafiła do fajnych ludzi. Ma teraz do dyspozycji dom z ogrodem. Dostałam wiadomość, że czuje się dobrze. To mnie odrobinę uspokaja, ale tylko odrobinę...

poniedziałek, 14 października 2013

lubię

Uwielbiam świeże orzechy. Takie, z których można ściągnąć jeszcze tą złotą błonkę. To smak mojego dzieciństwa. Będąc małą dziewczynką, żeby dostać się do środka kładłam orzech na ziemię i z całej siły rozgniatałam go nogą...nadal tak robię ;)

piątek, 11 października 2013

dobro

Bardzo dobrze mi ze świadomością, że są w naszym blogowym świecie dobre osóbki. To niesamowite, że tak naprawdę obca osoba robi dla nas coś całkowicie bezinteresownie. Tak po prostu z życzliwości. Doznałam ostatnio takiego szczerego dobra od Asi. To dzięki niej mam swój własny papierowy egzemplarz.
Dziś znalazłam odrobinę czasu, by przycupnąć z herbatą i go przejrzeć. Marzy mi się dłuższe spotkanie z nim, takie nieśpieszne...
Asiu dziękuję Ci jeszcze raz z całego serducha :*

wtorek, 3 września 2013

i wszystko jasne czyli "Powrót do przyszłości" Iriny Werning

Pamiętacie go? Jego produkcja to było czyste szaleństwo. Był on potrzebny do większego projektu. Teraz już mogę napisać, że chodziło o projekt argentyńskiej fotografki Iriny Werning. Irina realizuje ten projekt od kilku lat. W tym roku została zaproszona do Polski, możecie o tym poczytać tu.
Mój pled był potrzebny do odtworzenia tego zdjęcia
 Poniżej zdjęcie wykonane przez Irinę i mój pled :)
To była niesamowita przygoda. Ciesze się, że jak to napisała mi pewna przemiła osóbka Ty jedyna miałaś jaja, żeby się podjąć tego wyzwania.
Takich przygód się nie zapomina. Będę miała co opowiadać wnukom.