czwartek, 23 maja 2013

a ku ku

a ku ku... tu jestem
Intensywnie nadrabiam zaległości spowodowane weekendową nieobecnością. Wybraliśmy się do parku, no bo ileż można na działkę chodzić. Wszystko może się przejeść. Lena nadal w rowerowym szale, pędzi już jak torpeda
Z babiszonków robią się totalne papużki nierozłączki, gdzie jedna tam druga.
Kwiatuchy wszelakie nie pozostaną nie zauważone.
Kinga namiętnie je kolekcjonuje
Lena też uwielbia zbierać kwiatki i tworzyć z nich bukieciki.  Oto jeden z ostatnich łupów
Tym sposobem zawsze mamy świeże kwiatki w domu :)))

wtorek, 21 maja 2013

:)

Nasze własne :)

jestem

Jestem. Wróciłam wczoraj i chłonę moją rodzinkę, za która stęskniłam się ogromnie.
Wyjazd integracyjny very sympatyczny :)
Jednak cały czas brakowało mi tam moich stworów.
Okazuje się, ze jestem dużo bardziej rodzinna niż się tego spodziewałam.

czwartek, 16 maja 2013

nikt inny


nikt nie robi tak pysznego sernika,
nikt nie potrafi doprowadzić mnie do takiego szału jak ON

środa, 15 maja 2013

DIY organizacja kabli wszelakich

Wiosna kojarzy mi się z porządkowaniem, odgruzowywaniem i łapaniem oddechu przez nasze wnętrza. Ja właśnie jestem na etapie porządkowania i organizacji. Dziś chciałabym podzielić się z Wami pomysłem na ogarnięcie kabli. Każdy z nas ma ich sporo ładowarki, słuchawki, kable do komputera,  mogłabym tak długo wymieniać. Przeważnie jest to jedna wielka plątanina i zawsze ten najbardziej potrzebny kabelek gdzieś się zawieruszy. Jest na to sposób. Pomysł nie jest mój, widziałam go kiedyś w sieci, ale nie mam pojęcia gdzie.
Potrzebne nam:
kolorowe taśmy
rolka po papierze toaletowym
nożyczki
 Oklejamy rolkę taśmami
 i o takim  miszungu 
 możemy zapomnieć raz na zawsze :)
Korzystam z tego rozwiązania od jakiegoś czasu i jest naprawdę wygodne.
Podoba Wam się ten sposób poskromienia kabliszczy? 
Może macie jakieś swoje patenty na organizacje w domu? Jeśli tak podzielcie się, chętnie skorzystam :)

poniedziałek, 13 maja 2013

turbosprężarka

Jakiś czas temu pojawiła się w moim życiu taka osoba,  która bardzo mnie inspiruje do działań wszelakich. Jest kopalnią pomysłów i to nie tylko na dziecięce stylizacje. Na pewno znacie, ją... Agatę. Zawaliłam już przez nią nie jedną nockę, realizując jej nieszablonowe pomysły. Jednak ta ostatnia była chyba najsympatyczniejsza, bo zawaliłyśmy ją wspólnie :P 
Agata jest wulkanem pozytywnej energii, jest taką turbosprężarką napędzającą do działania wszystkich wkoło, uwielbiam ją.
Kochana dziękuje Ci za wszystko, ciesze się że jesteś i że trafiłyśmy na siebie w tym blogowym świecie :************

To właśnie szaleństwa modowe Agaty, a dokładniej przerabiane przez nią ubranka, pchnęły mnie jakiś czas temu do "wariacji" w tym temacie.
Podumałam, podziałałam i powstał Kinuśkowy bodziak
Do realizacji Agaty bardzo mi daleko, ale z efektu jestem zadowolona. Kinuśka wiecznie mizia swojego misia po sterczących uszkach.