piątek, 15 marca 2013

miszung

Pełen sukces. Cały tydzień w przedszkolu zaliczony. Lena nawet jutro chciała iść :D Była bardzo zawiedziona, że jutro jest sobota i przedszkole jest zamknięte. W końcu dała się przekonać, że w domku z nami też jest fajnie.
Niby zwykłe popołudnie. Żadnych specjalnych planów i atrakcji, a mimo to jest u nas totalny miszung najróżniejszych emocji. Istne szaleństwo. 
Aparat kochają obie i obie domagają się pokazywania zdjęć natychmiast. Kinga czasem płacze, że chce zobaczyć zdjęcie jeszcze zanim je zrobię.
 Szybka gimnastyka młodszej.
  Szybki foch starszej
 by po chwili znów grać w jednej drużynie i bawić się w tulngitkowe łaskotki
Kinia chce mieć wszystko co Lena. Lena ma kucyk więc Kinula nie odpuści. Jak już powstał ten zacny czub to co chwila chodziła się oglądać w lustrze, żeby zobaczyć czy jeszcze jest na jej głowie ten sterczący pędzelek.
i to jej wieczne poszukiwanie miejscówek, hyhyhyhyhyhy On ten tyłeczek wszędzie wciśnie.
To tylko mały kawałeczek naszej szalonej codzienności...
Ciągle na najwyższych obrotach, popadając ze skrajności w skrajność.
Po całym tygodniu czuje się zmęczona, ale mimo to nie zamieniałabym się z nikim.



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza