wtorek, 12 marca 2013

najprostsze ciasto świata

Drugi dzień w przedszkolu zaliczony. Nasz kryzys przedszkolny odszedł w niepamięć. Lena śmiga do przedszkola bardzo chętnie. Mimo to energia ją rozpiera, pogoda beznadziejna szaro, buro, trzeba było jakoś ratować sytuację. W takich chwilach najlepsze jest domowe ciacho. Ja po prostu ubóstwiam zapach ciasta. Swoją drogą ciekawe czemu nikt jeszcze nie wymyślił odświeżaczy powietrza albo świeczek o tym zapachu???
Przepis wybrała Lena ze swojej książki kucharskiej.
Bardzo lubi ją przeglądać i wybierać co zrobimy na deser, tym razem padło na ten przepis.
Czym prędzej wzięliśmy się do roboty.
Zrobiliśmy wersje z jabłkami. Jedliśmy jeszcze ciepłe :P
Robiło się szybko i przyjemnie. Polecam na ekspresową poprawę nastroju :)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza