sobota, 7 września 2013

opętana

Po tym spotkaniu dzień bez niego to dzień stracony. Jeśli jadąc do sklepu trafi się on, trzeba pod sklepem w aucie odczekać aż zamilknie, nie ma innej opcji. W domu nie starczy fonia, wizja też musi być. Mr. G zorganizował 3 najistotniejsze kawałki tenten i ten piłowane są w kółko i na okrągło. Tak i to nie to, że ja obyć się bez niego nie mogę to Lena wielbi go ogromniaście. ZAWSZE śpiewa razem z nim teksty już prawie zna na pamięć. Bierze mikrofon i daje czadu na podłodze, na kanapie. Fanka z krwi i kości. 
Jakiś czas temu w pewnym teledysku Jennifer Lopez miała żółte usta, więc i Lena takich zapragnęła, podziałałyśmy po domowemu, bo żółtej szminki nie znalazłyśmy do tej pory.
Dobrze, że narazie tylko zauważa basen z teledysku Brzozowskiego, a nie marudzi nam o takim ;)
Jako wierna fanka poinformowała mnie ostatnio, że pójdzie nawet na jego pogrzeb, bo przecież go zna to jak mogłaby nie pójść.
Ja normalnie boję się myśleć co to będzie jak ona będzie nastolatką, aaaaaa

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza